Wydarzenia

 

LITERACKIE PASJE OLGI BANASZCZAK Z KLASY IE

 

Wśród Jagiellończyków jest wielu młodych artystów. W ostatnim czasie swój talent ujawniła uczennica klasy 1E Olga Banaszczak. 25 listopada miała okazję zaprezentować się podczas XXIV Biesiady Literackiej, którą zorganizowała Biblioteka Pedagogiczna. Serdecznie gratulujemy debiutu. Czekamy na kolejną dawkę twórczości.

Olga Banaszczak – uczennica kl. 1E naszej szkoły. Jej pasją jest pisanie oraz rysowanie. Poezją zajmuje się od trzech lat, a malarstwem od siedmiu. Mówi, że jej życie od zawsze związane było ze sztuką. Dodatkowo przez dziewięć lat uczyła się grać na skrzypcach, klarnecie i fortepianie w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia imienia Karola Szymanowskiego w Płocku oraz prywatnie na saksofonie. Jest osobą pełną talentów i nieodkrytych pokładów kreatywności.

 

Poniżej utwór, który Olga zaprezentowała podczas Biesiady Literackiej:

"Pustka"

Jestem silna, ale słaba.

Jestem pusta, lecz pełna.

Jestem niczym, ale wszystkim.

Jestem zagubiona, lecz odnaleziona.

Jestem sama, choć tłum obok.

Jestem mądra, lecz głupia.

Kim jestem?                                                                                    

Czy mi pomożesz?

Nie dasz rady.

Ale możesz spróbować.

Lecz nie wiem czy przeżyjesz.

Nadal tego chcesz?

Jesteś głupi. Właśnie zdecydowałeś się pomóc diabłu.

Lecz nie lękaj się. Ja jestem tylko bramą. Nikim.

Możesz mnie nazywać jak chcesz, lecz większość nazywa mnie Orchideą.

Moją historię każdy odbiera inaczej. Dla niektórych jest banalna, a dla innych skomplikowana. Mam nadzieję, że mnie zrozumiesz i nie potępisz. W końcu sam się na to zgodziłeś. Mogłeś mnie zignorować i nie starać się zrozumieć. Wydajesz mi się inny. Lepszy. Czulszy. Lecz mocny i odważny. Dobrze, koniec tych pogaduszek, przejdźmy do konkretów. Skup się proszę, bo więcej tego nie powtórzę.

Moja historia zaczęła się 18 lat temu. Wtedy to przyszłam na świat. Nie urodziłam się. Zostałam stworzona. Nie pochodzę z ziemi, ale nie jestem obca. Pewnie zastanawiasz się, skąd w takim razie się tu wzięłam. Otóż jestem pewnego rodzaju pochodzenia nadludzkiego. Typu bóg. Lecz nie jestem nieśmiertelna, choć trudno mnie zabić. Nie umiem robić cudów, ale znam parę nieludzkich sztuczek. Kiedyś, kiedy nie znałam mojego przeznaczenia, byłam uważana za boginię nadziei i szczęścia. Dziś jednak tak nie jest. Tam, gdzie się pojawię, wszystko się wali. Kataklizmy, nagłe wypadki, to moje dzieło. Myślisz, że czemu trąby powietrzne są tylko w niektórych miejscach, a nie na całym świecie. Ja nie wybieram rodzaju destrukcji. Czasem nic nie zniszczę. To rzadkość, ale tak jest. Teraz możemy rozmawiać, bo dostałam pewien drobiazg. Opanowuję moją moc i powstrzymuję nagłe wypadki. Zrobił go dla mnie ktoś słabszy, lecz mądrzejszy ode mnie, mowa tu o pewnego rodzaju magiku. Można go tak nazwać, ale on woli określenie arcymag. Nie wiem, czemu tak, ale nie będę się kłóciła z kimś, kto mi pomógł.

 

Komunikat przekazała Pani Marta Borzęcka.